Wybór tematyki forum

Jeśli chcesz stworzyć własne forum, musisz najpierw wiedzieć o czym. To oczywiste. I nie jest to tak łatwe jak mogłoby się wydawać. Niestety ostatnimi czasy powstał ogromny boom na fora. Coś w stylu: Wszyscy mają forum, mam i ja!. Taka jest szara prawda. Oczywiście, może 1/100 takich forów ma szansę na przetrwanie, rozwój… Zwykle zapał do prowadzenia ginie już po bardzo krótkim czasie. Jednak blog ten jest przeznaczony dla ludzi, którzy wiedzą co chcą robić i oczywiście ich emocje oraz chęć nie opadną.

Co trzeba więc zrobić zanim założy się forum? Po pierwsze i najważniejsze – pomyśleć. Nie, nie ironizuję w tej chwili. Pomyśleć nad tym co nas interesuje. Chyba najbardziej istotny element – tworzymy forum na temat czegoś o czym mamy wiele do powiedzenia. Znam wielu ludzi (w tym również siebie), którzy zanim zakładają fora, siadają z kartką i długopisem – i wypisują swoje zainteresowania, hobby… Może brzmi śmiesznie, jednak pomaga! Następnie wybierają coś najodpowiedniejszego. Wtedy pozostaje jeszcze jeden problem. Przykład: Interesuję się telefonami komórkowymi, komputerami.

Świetnie. Jednak po co tworzyć kolejne forum komputerowe, czy GSM?. Odpowiedź - Po nic, to i tak nie ma sensu. Ma sens tylko pod jednym warunkiem – Jeśli masz  możliwości dotyczące pozycjonowania. Co to są możliwości dotyczące pozycjonowania? Pieniądze (Jeśli zdecydujesz się zainwestować w profesjonalistę) oraz czas (baaaaardzo dużo czasu), a także (co właściwie najważniejsze) wiedzę na ten temat. Zakładam, że nie posiadamy tego pierwszego, ani ostatniego, więc dalej szukamy odpowiedniej tematyki forum. Jak się do tego zabrać? To proste. Spośród listy naszych zainteresowań wybieramy te, które są najbardziej niszowe, czyli te najbardziej oryginalne. Następnie dokonujemy analizy potencjalnej konkurencji. Jak to zrobić? Wpisujemy w wyszukiwarkę, np w gugl naszą frazę.

Przykład: Chcę stworzyć forum internetowe dotyczące hodowli kanarków. Nie ma sprawy. Wpisuję więc ’kanarki forum’ i otrzymuję TROCHĘ WYNIKÓW, lub ‘forum kanarki’ i otrzymuję KOLEJNĄ PORCJĘ.
Są to oczywiście przykładowe frazy, za pomocą których możemy sprawdzić popularność tematyki naszego przyszłego forum. Dowiadujemy się jednak, że nie ma tych forów aż tak dużo, więc pojawia się sens stworzenia takiego. I dzięki temu postawiliśmy najważniejszy krok – wybraliśmy tematykę forum. Teraz nie pozostaje nic, tylko zacząć.

Na zakończenie, najwięcej jest forów o tematyce (według moich obserwacji):
Warez, GSM, programy… I aby się przebić, trzeba prawie cudu.

Początek

Witam.
Długo zastanawiałam się nad tematyką mojego kolejnego bloga. Naprawdę długo, ponieważ zależało mi na tym, żeby pisać o czymś, na czym się znam (Bo przecież pisanie o czymś, o czym nie ma się pojęcia nie ma najmniejszego sensu) i co lubię robić. Stąd, w końcu powstał pomysł na bloga, na którym umieszczać będę cenne informacje
dotyczące rozwijania się forów internetowych.
A propo, specjalnie wytłuściłam ten wyraz, ponieważ jako dopełniacz liczby mnogiej w ten właśnie sposób się odmienia, a niestety, nawet na największym forum supportu jednego ze skryptów – phpBB2 by Przemo widnieje błąd – ‘for’.
Wydaje mi się to dość nieprofesjonalnym podejściem do sprawy, oczywiście, nie ujmując nic samemu skryptowi. De facto kiedyś do nich w tej sprawie napisałam, lecz zostałam zignorowana.
Wracając do mojego wstępu. Tworzeniem i tak zwanym ‘rozkręcaniem’ forów internetowych, różnej tematyki, zajmuję się od 2004 roku. Głównie bazuję (lub bazowałam) na skryptach phpBB2 by PrzemophpBB2, jednak miałam również styczność z IPB. Nie jest
jednak to istotne, ponieważ na tym blogu głównie skupię się na
przydatnej merytorycznej zawartości,
czy reklamie, pozyskiwaniu użytkowników.
Ważne dla mnie będzie również pokazanie co zrobić,
aby odwiedzający nasze forum powrócili na nie,
lub chociaż napisali parę postów.
Myślę, że tyle wystarczy drogą wstępu.
Na koniec podaję linki do najważniejszych forów, jakie stworzyłam:
Forum hiphopowe, kolejne Forum hiphopowe, Forum muzyczne, Forum filmowe, Forum edukacyjne, Forum serialu skins, Forum serialu weeds i inne, o których może kiedyś napiszę.

Nasza klasa (Klass) (2007)

[singlepic id=14 w=320 h=240 float=left]

Chyba czas dodać na tym blogu tag „filmy ostro rysujące mózg”. Dlaczego? Bo Nasza klasa do takich właśnie należy. Gdyby połączyć filmy, które wstrząsnęły mną w moim życiu najbardziej, czyli Pułapka (Hard Candy) i 2:37, można by sobie mniej więcej wyobrazić „siłę jego rysu”.

Tematyka przemocy w szkole jest obecnie w naszym kraju dość głośna. Ciągle tylko słyszymy o tym gdzie i kto się ostatnio nad kimś znęcał, jak to jest być kozłem ofiarnym, czy przez kogo ktoś ostatnio popełnił samobójstwo.  To straszne. Owszem. Cały czas jednak myślimy, że tak naprawdę sytuacja ta nas nie dotyczy. A to błąd.

Film jest oparty na faktach. Poznajemy Joosepa, nastolatka, którego w klasie nikt nie lubi. Generalnie nie wiemy czemu. Po prostu. To dość dziwne, bo chłopak wyglądem nie wyróżnia się zupełnie. Nie posiada instynktu samozachowawczego, co prowadzi do tego, że daje sobą pomiatać. I miejsce, które ostatnie powinno mieć cokolwiek do czynienia z przemocą, staje się polem walk, bójek i tragedii.

W pewnym momencie wyłania się jeszcze jeden bohater – Kaspar, chłopak, który nie może dokładać swoich „pięciu groszy” do tej sytuacji, ani bezczynnie patrzeć jak koledzy biją Joosepa. Płaci za ten czyn już od początku, gdy jego dziewczyna z racji strachu przed indywidualnością, nie potrafi się z tym pogodzić. Zaczyna bronić go, pomagać, stając się powoli kolejną „ofiarą losu”.

Towarzyszymy chłopcom przez tydzień. Zwykły tydzień przeciętnych nastolatków, których jedynym obowiązkiem jest nauka i chodzenie do szkoły. Dlaczego miejsce, które powinno być najważniejsze i najbezpieczniejsze dla uczniów, ma destrukcyjny wpływ na psychikę bohaterów?  Jest miejscem degradacji moralnej? Możemy tylko domyślać się co tkwi w umysłach bohaterów filmu.

Film sam broni się tematyką i tytułem. Jednak co poza tym? Nie można w tym momencie nie wspomnieć o dziele Gusa Van Santa „Słoń”. Wtórność? Czy problem „kozła ofiarnego” nie jest na tyle ważny, żeby nie móc nakręcić o nim więcej niż jednego filmu? Oj jest.

Jest to produkcja prosta, która w jednoznaczny i prostolinijny sposób przedstawia nam dramaty uczniów jednej z estońskich szkół. Dodatkowo wciągają świetne kadry. Na przykład chwilowe fragmenty wstawione w ramach dygresji. Oliwy do ognia dolewa muzyka, która jest w tak bezbłędny sposób dobrana, że sprawia iż zastanawiamy się co siedzi w głowach Joosepa i Kaspara.

Przeglądając krytyczne recenzje wyczytałam zarzut, że owa sytuacja zupełnie nie dotyczy szkół estońskich, a jest to typowy amerykański przypadek. Absurd! Problem znęcania się nad uczniami w szkole to problem globalny i właśnie w ten sposób odpowiednie władze powinny się do niego odnosić i próbować w pewien sposób zaradzać.

Serdecznie polecam. Widzom o mocnych nerwach.

produkcja: Estonia
gatunek: Dramat
data premiery: 2008-10-03 (Polska) , 2007-03-16 (Świat)
reżyseria Ilmar Raag, scenariusz Ilmar Raag, muzyka Martin Kallasvee
czas trwania: 99
dyst.: Vivarto

Z drugiej strony (Look Both Ways) (2005)

[singlepic id=10 w=320 h=240 float=left]

Nie pamiętam już w jaki sposób natrafiłam na tę produkcję. Wiem, że jest ona dostępna tylko w kinach studyjnych, jednak można ją bez problemu dostać na dvd. I bardzo dobrze, może dlatego, że film ten byłby niezrozumiały przez multipleksowe grono odbiorców. Nie obrażając w tym wypadku nikogo, oczywiście.

Co łączy kilkoro ludzi podczas jednego trefnego weekendu? To, że każdy z nich boryka się z problemami. Innej rangi, innej wartości i dotyczących zupełnie innych kwestii. Jednak ciągle pozostają problemami. Nic tak nie łączy ludzi jak smutek, nieszczęście? przysłowiowa ?bieda?.
Ludzie Ci zostają wyrwani z codziennej rzeczywistości. Wspólnym wyznacznikiem jest wypadek pociągu, w którym ginie kilka osób. W pewien sposób sobie bliskich. Poznajemy Nicka, który dopiero co wyszedł od lekarza z druzgocącą diagnozą, Meryl widzi jak pewien mężczyzna, który jeszcze przed chwilą biegał z psem, ginie pod kołami pociągu, a jak dla ironii wraca właśnie z pogrzebu ojca. Andy, lekkoduch, żyjący dniem, właśnie dowiaduje się, że po raz kolejny będzie ojcem z kobietą, z którą nie wiązał przyszłości. Jest jeszcze ojciec, który nie bardzo pamięta ile lat ma jego córka, ponieważ jest tak pochłonięty pracą.

Wszystkie te losy początkowo obcych sobie ludzi, łączą się powodując wspólne przeżywanie bólu i rozpaczy. Razem również próbują pokonać niedolę. Bo mimo wszystko kochają życie. Zauważamy wręcz afirmację go.
Jest to debiut długometrażowy reżyserki Sary Watt. Jak spisywała się wcześniej, w krótkich produkcjach? Szczerze odpowiem, że nie mam pojęcia, bo po prostu nie widziałam. Mogę tylko oceniać Look both ways. I ocena ta będzie wysoka. Bo poza prześwietną fabułą, świetnie dobrana była muzyka oraz obrazy nieuniknionej śmierci w postaci obrazów malowanych przez Meryl. Wszystko to sprawia, że popadamy w głęboką empatię i szczerze współczujemy bohaterom.

produkcja: Australia
gatunek: Dramat
data premiery: 2008-07-18 (Polska) , 2005-03-03 (Świat)
reżyseria Sarah Watt, scenariusz Sarah Watt, zdjęcia Ray Argall, muzyka Amanda Brown
czas trwania: 100
dyst.: Vivarto

Patologia (Pathology) (2008)

[singlepic id=15 w=320 h=240 float=left] Do you wanna play a game?

Jeśli szukasz filmu, który ‘zryje’ Ci mózg i nie pozostawi obojętnym przez dość długi czas – ten będzie dla Ciebie idealny.

Absolwent Harvard Medical School dr Ted Gray (w tej roli Milo Ventimiglia) zakwalifikował się do jednego z najbardziej prestiżowych programów patologicznych w kraju. Jego talent szybko zostaje dostrzeżony i zostaje przedstawiony grupie czworgu studentów, którzy zostają „po godzinach”. Dr Gray wraz nimi stara się znaleźć sposób na zbrodnie doskonałą taką, by żadnemu patologowi na świecie nie udało się jej rozwiązać. Tworzą zamknięty krąg zbrodniarzy i morderców. Wynajdują sobie ofiary i na zmianę zabijają je w sposób jak najbardziej skomplikowany, tak, aby żaden z kolegów nie zdiagnozował przypadku.

Grzeczny i ułożony chłopczyk, który za chwilę ma się ożenić z Gwen (W tej roli prześwietna Alyssa Milano znana między innymi z Czarodziejek) poza tym, że całkowicie mu odbiło i zmienił wszelkie priorytety swojego życia, zaczyna romansować z koleżanką po fachu Juliette (Lauren Lee Smith). Romansowanie chyba jednak w tym przypadku nie jest odpowiednim słowem, a pięknym eufemizmem.

I tak płyną ich losy… aż do pewnego momentu…

Gra aktorska dobra. Nie pozostawia nic do życzenia, a jakby nie było, wiele by można zarzucić w tak trudnych do odegrania rolach. Jak na amerykański film niskobudżetowy, doczekaliśmy się wybitnej produkcji.  Trzyma w napięciu przez cały film, czasem tylko doprowadza do mdłości. Zabieg ten jednak jest poprowadzony z klasą.

O czym jeszcze warto wspomnieć? Że jest to zupełne novum na skalę światowego kina, a naprawdę rzadko się zdarza spotkać w dzisiejszych czasach totalnie oryginalną fabułę. Za sam ten fakt film powinien dostać gratis dwie gwiazdki.  I co jeszcze? Nieprzewidywalność z nutką tajemniczości.

Polecam wszystkim o mocnych nerwach.

produkcja: USA
gatunek: Thriller
data premiery: 2008-04-17 (Świat)
reżyseria Marc Schoelermann, scenariusz Brian Taylor, Mark Neveldine, zdjęcia Ekkehart Pollack, muzyka Johannes Kobilke
czas trwania: 93