Kwestionariusz Prousta

Kwestionariusz Prousta był bardzo popularny na salonach (sic!) dziewiętnastowiecznej Europy. Aż dwa razy na pytania w nim zawarte odpowiedział Marcel Proust – francuski pisarz, autor „W poszukiwaniu straconego czasu„.

Postanowiłam wam go zatem przedstawić oraz ?wypełnić?. Wydaje mi się, że w ten sposób można w pewien sposób poznać człowieka.

Główna cecha mojego charakteru: niepoprawny optymizm
Cechy, których szukam u mężczyzny: siła, wsparcie, zrozumienie, intelekt,
Cechy których szukam u kobiety: delikatność, zrozumienie, intelekt, empatia
Co cenię najbardziej u przyjaciół: czas dla mnie
Moja główna wada: niecierpliwość
Moje ulubione zajęcie: pisanie, tworzenie i pozycjonowanie stron www, czytanie książek, oglądanie filmów
Marzenie o szczęściu: dom, świetna praca, rodzina
Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: samotność
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: utrata przyjaciół, śmierć rodziców, dziadków
Kim lub czym chciałabym być, gdybym nie była tym, kim jestem: nie chciałabym być nikim innym
Kiedy kłamię: mam wyrzuty sumienia, że to robię
Słowa, których nadużywam: generalnie, damn it
Ulubieni bohaterowie literaccy: zwykli, szarzy ludzie
Ulubieni bohaterowie życia codziennego: przyjaciele, rodzina
Czego nie cierpię ponad wszystko: narcyzmu, zarozumialstwa, nieszczerości
Dar natury, który chciałabym posiadać: cofać się w czasie
Jak chciałabym umrzeć: wśród bliskich
Obecny stan mojego umysłu: ?zaraz wracam?
Błędy, które najłatwiej wybaczam: te popełniane przez moich przyjaciół
Moja dewiza: Żyj tak żeby nikt przez Ciebie nie płakał

A jak to jest z wami? :)

D.S – Dom Studenta czy może… Dom Starości? /O mieszkaniu w akademiku/

Wielu nastolatków marzy o tym, żeby po maturze wyrwać się z domu, zacząć studia w obcym mieście i mieszkać w akademiku. Ten wspaniały stereotyp wspierają wciąż media, które ciągle próbują wbić nam do głowy ogrom rozpusty jaka się tam szerzy. Na potencjalnych, przyszłych mieszkańców domów studenckich nic bardziej motywująco nie działa. „Będę mieszkać w akademiku i uniezależnię się od moich rodziców. Zacznę nowe życie, będzie świetnie, tylko ciągła zabawa i fan!, wreszcie będę wolny!” tak właśnie sobie myślą biedni naiwni.
Właśnie o wolności chciałabym napisać. Jestem mieszkanką domu studenckiego już trzeci rok, zatem mogę parę słów na ten temat napisać. Jeszcze kilka lat temu myślałam podobnie jak Ci, których cytuję powyżej. Niestety, czar prysł niedługo po tym, gdy do owego akademika się wprowadziłam. Dlaczego? może dlatego, że nie odpowiadały mi zasady tam panujące. Kilka z nich:
- Wchodzić do domu studenckiego można tylko do godziny 21 i do tejże godziny mogą wejść znajomi z zewnątrz. (Oczywiście fakt ten można obejść, na przykład wprowadzając gościa o 20 55, lub przez okno, gdy ktoś ma to wątpliwe szczęście i mieszka na parterze). Bój się Boga, jeśli sam chcesz wejść do swojego mieszkania nie mając karty mieszkańca. Olaboga!
- Wszyscy goście z zewnątrz mają nakaz opuścić D.S. przed godziną 24 (Oczywiście, jeśli nie ma się na pieńku u ochrony, to wystarczy siedzieć sobie grzecznie i cicho w pokoju, a nikt nie zauważy)
- Broń Boże nie można mieć śmiałości palić papierosów na korytarzu! Przecież niepalącym dym wkrada się nikczemnie przez zamknięte drzwi pokoju oraz konwersacje, jakie prowadzą osoby palące budzą innych, grzecznych studentów w nocy! Oh niegrzeczni! Jedyną możliwością jest klatka schodowa, która wciąż jest uczęszczana. Nie można się dziwić, ale po głębszym zastanowieniu się? jakim prawem studenci korzystają ze schodów?! Palacze są więc skazani na krzywe spojrzenia przechodniów, bo zajmują miejsce, które nie jest do palenia przeznaczone. Ale co zrobić? Przecież gdzie indziej się nie da.
- Pod żadnym pozorem nie można wystawić śmieci przed pokój, bo śmierdzą panu portierowi! Może dojść do sytuacji, w której ochroniarz zostanie wysłany przez portiera i zmusi studentów do usunięcia ich natychmiast. Nawet kiedy jest godzina 23.
- Ci, którzy są bardzo odważni, mogą spróbować położyć sobie przed drzwi wycieraczkę. Jednak bardzo prawdopodobne, że następnego ranka pani sprzątająca będzie walić miotłą w drzwi, pod pretekstem tego, że owa wycieraczka przeszkadza jej w sprzątaniu powierzchni płaskich.
- Studenci, którzy zaczynają zajęcia na późniejszą godzinę i mają rano ochotę odespać ciężką noc, nie mogą liczyć na wypoczynek. Wyżej już wspomniane panie sprzątające, codziennie rano muszą opowiedzieć sobie nawzajem cały wczorajszy dzień krzycząc do siebie z dwóch końców korytarzy.
- Najgorzej, jeśli był weekend. W poniedziałek rano regularnie można usłyszeć (i oczywiście obudzić się przy tym) coś w stylu ?Studenty, inteligenty jebane!?, podczas gdy okaże się, że toaleta jest nieczysta, a na podłodze leży kilka puszek po piwach.
- Nie tylko na akademiki same w sobie, panie sprzątające i zarząd można narzekać. Niestety głównym utrapieniem studenta jest drugi student. Do dziś bywa i tak, że dorosły człowiek nie wie do czego służy ?babcia klozetowa?, kosz na śmieci czy spłuczka w toalecie. Co gorsza, w akademikach, w których wspólne dla całego piętra są prysznice, można, o zgrozo, znaleźć zużyte podpaski czy tampony! Nieprawdopodobne, prawda? A jednak! Jako kobieta, sama muszę przyznać, że jest to kompromitujące dla całej żeńskiej płci. Wstyd mi za moje akademikowe koleżanki. Oj wstyd.
- Poza tym, jeden student czasem może po prostu donieść na drugiego. Na przykład za to, że o godzinie 21 gra w Eurobiznes na korytarzu, czy o 23 ogląda film we własnym pokoju!. Ale to oczywiście normalne.

To kilka przykładów na sytuacje jakie dość często zdarzają się w akademiku, w którym mieszkam. Pewnie nie wszędzie tak jest. Pewnie to jedyny taki przypadek w całej Polsce.

Trochę narcyzmu –> wywiad ze mną ^^

Z  c y k l u :

F i l o l o ż k i  p o  g o d z i n a c h …

ZAINTERESOWANIE ? STRON STAWIANIE

Pukam. Po dłuższej chwili słyszę: ?Proszę!?. Wchodzę. Schludny mały pokoik. Bohaterka wywiadu, Magdalena Bród ? studentka filologii polskiej, siedzi przy biurku. Jej dłonie zwinnie przemieszczają się po klawiaturze laptopa. Prosi mnie o moment ? musi dokończyć e-maila.
-Jesteś studentką filologii polskiej, skąd więc zrodził się pomysł na tworzenie stron internetowych?
Magdalena Bród: Pomysł zrodził się dość dawno, niedługo po tym, jak zainstalowano w moim domu Internet. Zaraził mnie mój przyjaciel, z którym tworzyłam pierwsze, jeszcze bardzo podstawowe strony w HTML-u.
-Czego dotyczyła Twoja pierwsza strona internetowa?
Magdalena Bród: Muzyki hip-hopowej, ponieważ kiedyś bardzo lubiłam tę subkulturę. Ogólnie na moim osiedlu panował taki trend. Pomyślałam więc, że jeśli tak wiele osób interesuje się hip-hopem, moja strona szybko stanie się popularną.
-Jak wyglądały początki funkcjonowania tej strony?
Magdalena Bród: Tak jak wcześniej wspomniałam, początkowo tworzyłam w HTML-u i sama zdobiłam szatę graficzną ucząc się podstaw Photoshopa. Obecnie preferuję gotowe systemy zarządzania treścią CMS. Początki były ciężkie, ponieważ krytyka była wszechobecna, a ja nie miałam przygotowania teoretycznego. Jednak ta nagonka wiele mi dała ? powoli brnęłam w nieznane mi dotąd tajniki Internetu, poznając przy tym nowe możliwości. Byłam, można by rzec, samoukiem. <śmiech>
-Ile serwisów stworzonych przez Ciebie obecnie funkcjonuje i czy masz z planach postawienie nowych, zdolnych i ambitnych stron?
Magdalena Bród: Trudno by zliczyć, ponieważ jest ich wiele. Część nich nie jest już w moim władaniu: oddałam, sprzedałam lub po prostu zaniedbałam, zwykle z powodu braku czasu. Tych, którymi kieruję nadal jest około 8. Oczywiście mam w planach dalej tworzyć. Moim marzeniem jest postawić serwis, który skupiałby brać studencką i który byłby przodujący w swej tematyce. Nie chcę skupiać się na tworzeniu klonów, takich jak ?nasza-klasa?. Chciałabym stworzyć coś rewolucyjnego na skalę polską.
-Jaka jest tematyka stron i forów, które tworzysz?
Magdalena Bród: Dość zróżnicowana, zaczęło się od hip-hopu, następnie kino, telefonia gsm, programy komputerowe, opinie o książkach, przepisy kulinarne i film. Moim ulubionym serwisem jest portal poświęcony recenzjom filmów (www.recenzje-filmow.net). Ogólnie rzecz biorąc, tworzę strony i fora o moich zainteresowaniach. Uważam, że nie ma nic gorszego od tworzenia czegoś, tylko po to tylko, żeby było; bez pasji.
-Czy Twoje serwisy są często odwiedzane przez użytkowników Internetu?
Magdalena Bród: Zależy, o którym serwisie mowa. Część z nich jest najpopularniejsza w Polsce w swojej dziedzinie. Na przykład forum hip-hopowe (www.hiphaope.net), które zrzesza miłośników tego rodzaju muzyki. Średnio na tę stronę wchodzi około trzy tysiące unikalnych userów. Forum to może się pochwalić około 15 000 wyświetleniami na dobę. Ogólnie na wszystkie moje strony zagląda dziennie około 10 tysięcy unikalnych użytkowników Internetu, z czego jestem bardzo dumna. <uśmiech>
-Co zatem przyciąga ludzi do Twoich stron internetowych?
Magdalena Bród: To wszystko dzięki pozycjonowaniu, które sprawia, że moje serwisy są wyżej w wyszukiwarkach niż inne, konkurencyjne.
-W jaki sposób pozycjonujesz te strony?
Magdalena Bród: Dodaję strony do wyszukiwarek, katalogów. Często wynajmuję powierzchnię reklamową w innych serwisach, wysyłam e-mailingi oraz korzystam z systemu wymiany linków stałych.
-Co poza pozycjonowaniem należy do Twoich obowiązków?
Magdalena Bród: Między innymi pozyskuję stałych gości. A to nie lada wyczyn! Urozmaicam szatę graficzną, z którą od jakiegoś czasu radzę sobie zupełnie sama. <uśmiech> Sprawdzam również treści nadesłane przez użytkowników, ponieważ często naruszają netykietę.
-Ile więc czasu poświęcasz na administrowanie tych stron?
Magdalena Bród: Nie potrafię tego sprecyzować, ale na pewno nie schodzi poniżej sześciu godzin dziennie. Traktuję to jako hobby, więc przesiadywanie przed komputerem sprawia mi przyjemność.
-To jak łączysz studia i hobby?
Magdalena Bród: Czasem jest ciężko, szczególnie podczas sesji, bo wtedy muszę ograniczyć swoją działalność internetową! Zawsze robię coś kosztem czegoś… Mam jednak kolegów po fachu, którzy zastępują mnie, gdy jestem potrzebna, a niedostępna.
-Wiem też, że praca przy tworzeniu stron daje Ci nie tylko satysfakcję ale i przynosi dochody.
Magdalena Bród: Owszem. Jednak nie zawsze tak było. Zarabiać zaczęłam trzy lata temu. Zaczęło się od wynajmowania powierzchni reklamowej, sprzedawania e-mailingu oraz linków tekstowych. W pewnym momencie zaczęłam również stawiać serwisy internetowe właśnie w celu szybkiej sprzedaży, co okazało się najbardziej dochodowym źródłem. Na przykład forum www.edukacyjny.net, które zrzesza ludzi pomagających sobie w nauce, po miesiącu funkcjonowania sprzedałam za 600zł.
-Widzisz w przyszłości możliwości rozwoju serwisów tematycznych za pomocą wprowadzenia opłat za dostęp do ich treści?
Magdalena Bród: Nie, to zupełnie nie ma sensu. Jeśli użytkownik Internetu chce coś znaleźć, to i tak to zrobi. Po prostu wybierze bezpłatny serwis. A takich jest bez liku. Sama, surfując po necie, szerokim łukiem omijam płatne strony. Nie można czerpać korzyści materialnych z czegoś, co tak naprawdę jest odautorskie, czy, nie daj Boże, nielegalne!
-Może na koniec udzielisz kilku rad jak osiągnąć sukces w Internecie?
Magdalena Bród: <śmiech> Ostatnio stworzyłam nawet bloga na ten temat. Najważniejsze jest zamiłowanie do tego, co się robi. Należy tworzyć strony o tym, o czym ma się pojęcie. Następnie trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ rozpromowanie serwisu jest bardzo czasochłonne. Nie ulega wątpliwości, że potrzebne są do tego chociaż minimalne nakłady finansowe,
które należy raczej traktować jako inwestycję, niż stratę pieniędzy. Przyda się również trochę rąk do pomocy, ludzi, których połączy wspólne zainteresowanie. Jako wskazówkę należy potraktować to co teraz powiem: nie warto tworzyć stron, których jest już w Necie mnóstwo, ponieważ bardzo ciężko takie wypozycjonować. Po prostu jest mała siła przebicia. Więcej ujawnić nie mogę, ponieważ to ?tajemnica służbowa?. Nie mogę zdradzać przecież konkurencji swoich sekretów. <śmiech>
-Dziękuję za rozmowę.

Miałam szczęście! Tuż po wypowiedzeniu słów ?Dziękuję za rozmowę? i podaniu ręki, zadzwonił telefon Magdy. Jak się później dowiedziałam, z bohaterką wywiadu skontaktował się przedstawiciel firmy sprzedającej filmy DVD. Złożył jej ofertę dotyczącą zamieszczenia bannerów reklamowych na stronie z recenzjami filmów.

Rozmawiała: Inez Szubelak

SŁOWNICZEK:

Adobe Photoshop ? szeroko stosowany, profesjonalny program graficzny przeznaczony do grafiki rastrowej.
Banner ? graficzna forma przekazania treści informacyjnych bądź reklamowych, często będąca odnośnikiem do strony promowanego produktu.
Blog (od ang. weblog ? sieciowy dziennik, pamiętnik) ? rodzaj strony internetowej, na której autor umieszcza datowane wpisy, wyświetlane kolejno.
HTML (ang. HyperText Markup Language, pol. hipertekstowy język znaczników) ? dominujący język wykorzystywany do tworzenia stron internetowych.
Netykieta (ang. netiquette) ? zbiór zasad przyzwoitego zachowania w Internecie, swoista etykieta obowiązująca w Sieci (ang. net).
PHP ? obiektowy, skryptowy język programowania zaprojektowany do generowania dynamicznych stron internetowych.
User = użytkownik

Start your day with a Coffee and a Smile!

Dlaczego Polacy generalnie są smutni?

motto

Ciężko stwierdzić, jednak banalnie łatwo jest zauważyć, że właśnie tak jest. Mało kto wstaje rano z uśmiechem na twarzy. Ja wypróbowałam świetną metodę. Wstać rano – i wmówić sobie: „tak, to będzie dobry dzień”,
Oglądawszy ostatnio serial Teraz albo Nigdy, Marta Żmuda-Trzebiatowska spytała Rafała Królikowskiego (Wolę posługiwać się nazwiskami aktorów, bo bohaterów nigdy nie potrafię zapamiętać :) ) czy wstając rano mówi:
- o kurczę ;)
czy może
- o kurcze!!!!!
(Cieżko jest mi to zapisać, ponieważ liczy się tu intonacja…)
Większość ludzi, bez wątpienia, wstając, chciałoby nawet przeklnąć, że oto znów zaczął się kolejny parszywy dzień… Niestety, taka prawda.
Wstałam więc z optymistycznym nastawieniem i naprawdę było lepiej. Inna sprawa, że wszystkie szarości i problemy życia codziennego chciały mi zepsuć moje nastawienie. Ale nie dałam się.

Nawiązuję w ten sposób do Polaków. Ludzie :) Doceniajcie małe radości, cieszcie się powszednimi chwilami i wstawajcie rano z uśmiechem na twarzy :)

Własna domena…

Tak się zastanawiam czy to nie jest przesada :) Kupić sobie domenę z własnym nazwiskiem. Ale przecież zawsze może się przydać. Mam zamiar na stronie głównej http://www.brood.pl umieścić jakieś swoje mini portfolio, a raczej listę stron, które posiadam i tych, które posiadałam kiedyś.

Ot taki kaprys.