Tak… W tej właśnie chwili miałam być w samolocie… A właściwie lecieć nim od godziny
Ale cóż. Złośliwość rzeczy martwych sprawiła, że mój lot został odwołany. Pierwsza moja myśl – Tak. Moje szczęście. Powinnam się tego spodziewać. Od razu śmigiem do informacji, gdzie jakże miła pani powiedziała mi, że mam się kierować ‘tam, gdzie najdłuższa kolejka’. HIHI… świetnie – pomyślałam. Poszłam zatem do miejsca przebukowania biletu. Kolejka zapowiadała się na 3 h, ale udało się w półtorej.
Linia Wizzair miała jakieś problemy techniczne i poodwoływała wszystkie linie do i z UK pod przykrywką burzy, której ani w PL ani w UK nie ma. Sekret ten ujawniła mi szepcząc pani w GLT (or sth).
Zatem mój trip do Anglii opóźni się o 2 dni. Lot mam zapowiedziany (narazie
) na wtorek na godzinę 10. rano.
Ah, to moje szczęście
…u mnie w Gliwicach to burza nieźle dawała
, więc raczej to prawda, a nie „przykrywka”
Burza była
ale trzy godziny później 
Odwołali w ten sposób dziś 5 lotów.
Miło.
Łoj u mnie też była
Powodzenia.