Madzia as Nanny – day first :)

Zatem od początku :)

Wstałam o 6 30, zażyłam kąpieli, odziałam się, wyprowadziłam psa na spacer, zjadłam musli… Wiedząc, że to wszystko po raz ostatni… No przynajmniej w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Następnie zawiozłam się na lotnisko. Dzięki Bogu lot nie był odwołany, a co lepsze widniał obok niego napis „On time”. Oh jak miło. Bez problemu przeszłam odprawę, ale na kontroli osobistej już były schodki. Piszczałam dwa razy. Ale ok. Nie wpadłabym na to, że moje Sketchersy będą pipać :D Potem pewna pani mnie dokładnie przeszukała. Potem już tylko czekanie i lot.

Na lotnisko do Stansted przylecieliśmy w miarę punktualnie, lot trwał 1h55min. Panią Martę znalazłam również po niedługim czasie. Poznałam Kasię. Przeurocza ośmiomięsięczna dziewczynka. Ciągle się śmieje!

Potem Mama M. powiedziała – nie przeraź się jak zobaczysz samochód, nie tym jedziemy do Polski. Ja się przeraziłam, patrzę a tu przepiękny Mercedes! Czarny na dodatek! Okazało się, że ‘mojej pani’ zepsuł się samochód i ten dostała zastępczy. Wow. Czemu w Polsce tak nie jest?

Od razu z lotniska pojechaliśmy na „Sport Day” do Zoe, najstarszej córki. Tam spędziliśmy ok 3 h obserwując jak dzieci zażywają zdrowej rywalizacji, np. niosąc jajko na łyżce :)

Potem wreszcie do domu :) Pomyślałam, że będę miała chwilę dla siebie. Ale nie :) Trzeba było ugotować warzywka do obiadku, nakarmić Kasię i przypilnować Zoe, bo Mama pojechała po Emily do przedszkola. Nie sądziłam, że dam radę, ale udało się ;) i co gorsza – podobało mi się ;)

Po południu jeszcze troszkę zabawy z dziećmi, potem położyć dwie starsze spać, a małą ululać. Następnie razem z Mamą M. posprzątać pokój dziecinny oraz kuchnie, wstawić pranie, posegregować je i poskładać ręczniki przy TV.

Później postanowiłyśmy obejrzeć film, co też uczyniłyśmy. Miałam nadzieję, że wróci ‘pan domu’ i go poznam, lecz nie. Niestety musiałam pójść się rozpakować i wziąc prysznic.

Nie omieszkam nie napisać pod jakim byłam zachwytem, gdy zobaczyłam swój pokój! wow! ogromnym.

Fotki:

[singlepic=6,320,240,,] [singlepic=7,320,240,,] [singlepic=8,320,240,,] [singlepic=9,320,240,,] [singlepic=10,320,240,,] [singlepic=11,320,240,,]

Kolejny krok – pójść spać, wstać o 7 i nie zapomnieć jutro spytać o przełącznik polskich wtyczek do angielskich :)

Jeśli to czytasz. Skomentuj. Niech wiem, że warto pisać :)

4 thoughts on “Madzia as Nanny – day first :)

  1. świetny opis wszystkiego sie z niego dowiedzieliśmy. trzymaj sie.

  2. a pfff….fajny pokoj tylko jakos mroczny taki wyszedl na fotkach xD ale cacy aby wygodniackie loozko :)

  3. Heeeeeyy nice room! I wish I had such a paradise here in America… :(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>