[singlepic id=8 w=320 h=240 float=left] Dawno nie byłam w kinie na filmie, po którego zakończeniu cała sala wciąż siedziała w swoich fotelach. Dlaczego? Bo takie zrobił na nas wrażenie. ?Popiełuszko? to wspaniała, wzruszająca, a przede wszystkim prawdziwa historia księdza, który zmienił ówczesne czasy. Muszę przyznać, że gdy wybierałam się na tę produkcję, niewiele się po niej spodziewałam. Bałam się, że będzie to kolejny polski, przereklamowany film. A nie był. Polecam go wszystkim, zwłaszcza ludziom, których dotknął stan wojenny. Będzie to dla nich wzruszający powrót do przeszłości. W ?Popiełuszce? pokazane są realia lat osiemdziesiątych, stanie w kolejkach po zakupy na kartki, bezprawne pobicia niewinnych ludzi przez milicję? dwudziestokilkuletni widz może sobie w końcu zobrazować okrucieństwo tamtych czasów. Zwykle taki właśnie widz, a w tym ja, nie wyobrażał sobie tego, co się wtedy działo. Dla nas stan wojenny to zamierzchłe czasy, a opowiadania rodziców niewyobrażalne. Teraz mogłam sobie to wszystko wyobrazić i uświadomić sobie jak to dobrze jest żyć w naprawdę wolnym świecie.
Fabuła filmu przepleciona jest różnymi retrospekcjami oraz autentycznymi materiałami, dzięki czemu cała produkcja zyskuje na wartości. Poznajemy księdza Popiełuszkę gdy był małym chłopcem, jesteśmy podczas najważniejszych chwil jego życia, przez wojsko, seminarium, raczkowanie jako ksiądz? aż po śmierć. Wszystko opisane jest w taki sposób, że widz nie zauważa nawet tych 150 minut, które przelatują błyskawicznie.
Film jest dość wiernie odwzorowany. Idealnie ukazuje tamtejsze realia. Zauważamy wpływ kleru na społeczeństwo polskie oraz okrucieństwo milicji. Wszystko tak jak było naprawdę, bez zbędnej propagandy. Nie zawiera też elementów typowego wyciskacza łez. Nie czujemy litości. Podziwiamy. Stąd też zasługuje na miano naprawdę dobrego, polskiego kina.
Warto zwrócić uwagę na aktora grającego głównego bohatera – Adama Woronowicza. Nadał się do tej roli wręcz idealnie. Poza prześwietną grą aktorską, jest nawet fizycznie podobny do księdza Popiełuszki. Nie potrafię zaproponować innego aktora do tej roli.
Na szczęście, w końcu polskie kino zaproponowało nam dobrą produkcję? Dobrze, że nie został przedstawiony tak jak na przykład Katyń. Nie mogę jednak zrozumieć zarzutu, że ciągle mówi się w naszych rodzimych produkcjach o kościele. Nie zgadzam się. Nie jest to żadne gloryfikowanie religii. Przecież takimi księdzem Popiełuszką mógł być każdy świecki. I każdy inny człowiek mógł dokonać tego, czego on dokonał. Nie można zrażać się do filmu, dlatego, że ten człowiek zrobił tak wiele dobrego. Ale to już nie kwestia do recenzji, ani filmu, a faktów.
Tag Archives: 2009
Chłopiec w pasiastej piżamie (The Boy in the Striped Pajamas) 2008
[singlepic id=1 w=320 h=240 float=left] Wzruszająca historia przyjaźni dwóch chłopców. Niezwykła, ponieważ bardzo nietypowa. Akcja dzieje się w latach czterdziestych XX wieku. Chłopców różni wszystko prócz wieku. Obaj mają osiem lat. I na tym podobieństwa się kończą. Jeden jest synem Gestapo, Niemcem, którego rodzina nienawidzi Żydów, uważa ich za godny potępienia naród, który należy wytępić. Drugi ? Szmul ? Żyd osadzony w obozie koncentracyjnym. Nie wolno mu lubić Niemców.
Ale od początku. Jak do tego wszystkiego dochodzi? Rodzina Bruna przeprowadza się z Berlina do innego miasta (mimo iż nie jest to powiedziane wprost, chodzi o Auschwitz). Początkowo bardzo nie chce, bo jest mu żal przyjaciół, z którymi się bawił. Warunkiem żony jest fakt, że obóz koncentracyjny ma być położony daleko od ich nowego domu. Niestety. Jest widoczny z okna chłopca. Rodzina próbuje trzymać go w zamknięciu i zabrania wychodzić poza ogród, co naturalnie sprawia, że chłopiec zaczyna uciekać.
Pewnego dnia natrafia na ogrodzenie. Nie zdaje sobie sprawy z tego jakie to miejsce. Widzi chłopca, który bawi się w piasku. Ma na sobie pasiasty strój. Młody Niemiec myśli, że to piżama i że całe to miejsce jest miejscem ciągłych zabaw. Użala się nad sobą, że nie ma przyjaciół i że ma gorzej od Szmula, gdy ten ma przecież wkoło mnóstwo ludzi. Nie rozumie, że to, co dzieje się po drugiej stronie to koszmar.
Chłopcy zaprzyjaźniają się, Bruno przynosi koledze jedzenie, grają nawet razem w szachy. Wszystko to robią ukrywając się przed wszystkimi. Nikt by przecież nie zaakceptował takiej przyjaźni.
Na uwagę zasługuje gra aktorska małych chłopców. Są całkowicie prawdziwi w swoich rolach. Wiadomo, że nie jest to łatwe, ponieważ tematyka wojenna i obozowa jest ciężka do zrozumienia. Nie tylko dla małych chłopców, którzy muszą zagrać postacie takie, a nie inne. Filmowym Szmulowi i Brunowi się to udaje. Patrzymy na nich wzruszając się i ciesząc razem z nimi. Warto również wymienić rolę ojca Bruna ? komendanta obozu – Davida Thewlisa. Początkowo surowy i bezwzględny człowiek, ceniący tylko dobro swojego kraju, ewoluuje w filmie, stając się finalnie wrażliwym człowiekiem.
Film zasługuje na uwagę między innymi dlatego, że cały dramat wojenny okazany jest tu oczami małego chłopca. Chłopca, który na początku nie rozumie powagi sytuacji, nie wie z czym boryka się jego żydowski przyjaciel. Nie odnajduje się w świecie, który dopiero odkrywa. Skąd bowiem tak mały chłopiec ma wiedzieć czym był Holokaust. Bruno właściwie dojrzewa na oczach widzów powoli rozumiejąc kim jest jego ojciec i co się w tym fałszywym świecie dzieje.
Nie należy oglądać tego filmu spodziewając się idealnego odzwierciedlenia rzeczywistości, ponieważ zabrakło mu paru ważnych faktów, było też trochę niedociągnięć. Jednak nie o tym jest ten film. Przepięknie pokazuje różnice między dwiema stronami. Dwoma różnymi światami. Dlatego właśnie jest tak piękny i zasługuje na wysokie noty.
Opór (Defiance) (2008)
[singlepic id=7 w=320 h=240 float=left] Film samymi zapowiedziami zachęcał bardzo. Tak bardzo, że w moich oczach wyrósł (przed obejrzeniem go) przepiękny, przepełniony bólem i miłością obraz walki o człowieczeństwo. Dodatkowo miał być skandaliczny, co jeszcze bardziej zainteresowało. Wiele już było produkcji o drugiej wojnie światowej, o Żydach jeszcze więcej. Wiadomo jednak, że zawsze warto oglądać coraz to nowe produkcje o tej tematyce, choćby dlatego, że można poznać parę nowych faktów historycznych.
.
Jak to było z ?Oporem?? Czekałam długo na tę premierę. Doczekałam się i się nie zawiodłam. Film pozostawił jednak we mnie pewien niedosyt. Nie był zły. Pod względem produkcji jako takiej był świetnym majstersztykiem. Świetna obsada, prześwietna muzyka, doskonałe kadry! O fabule wypowiadać się nie powinnam, ponieważ była podparta książką Nechamy Tec ?Defiance? The Bielski Partisans”.
.
Jest to historia rodziny Bielskich. Właściwie trzech braci, ponieważ reszta zginęła z rąk niemieckich. To żydowska rodzina, która postanawia założyć własną partyzancką grupę antyhitlerowską. Zaczyna się od wzięcia pod swoje skrzydła kilku osób ? kończy na ogromnym leśnym mieście, w którym potrafili przetrwać srogą białoruską zimę. Poza dramatem wojny poznajemy perypetie kilku bohaterów, co sprawia, że włącza się nam empatia i z emocjami oglądamy czekając na to co się wydarzyć musi i jest nieuniknione.
.
Poza fabułą jednak należy się skupić nad tym jak bardzo film oddaje rzeczywistość i jak bardzo jest zakłamaniem historii. Niestety, ale nie ma co się oszukiwać ? Amerykanie tak naprawdę niewiele wiedzą na temat Armii Krajowej, partyzantki, podejścia Niemców, Rosjan? Białorusin. Właściwie nie można się temu dziwić, przecież dzieli nas ocean. Tylko, że teraz pozostaje sprawa kręcenia filmu nie znając się na szczegółach. Dlaczego w filmie mówią po rosyjsku, skoro akcja toczy się na Białorusi? Przecież Białorusini mają swój język ? białoruski. Przykro mi, że reżyser, zanim nakręcił taki film, nie przeczytał kilku historycznych książek. Niestety, ale podczas drugiej wojny światowej nie istniało takie państwo jak Białoruś. Kraj jest istnieje dopiero od 1991 roku. Chyba, że chodziło twórcom o ?nasze? Kujawy czy Mazowsze.
.
Warto jeszcze wspomnieć, że dość dziwnie wczuwało się w film, podczas gdy Żydzi mówili po angielsku (rozumiem, amerykańska produkcja, ale to trochę sztuczne), a do Białorusin już po rosyjsku.
Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż film jest odrobinę fałszywy. W jednym z niedawnych numerów Dziennika dowiadujemy się, że rodzina Bielskich wcale taka święta, jak film pokazuje, nie była. Że tak naprawdę mordowali oni innych Żydów oraz innych niewinnych. A przecież Tuvia (Daniel Craig) w filmie wyznawał politykę humanitaryzmu, był wielkim wrogiem zabijania niewinnych ludzi.
.
Osobiście jest mi przykro z powodu obrazu przedstawiającego Polaków i Żydów. Przecież przez cały film przewija się wątek wojownika z wódką w ręku. Ciągle tylko piją i piją a jednocześnie są trzeźwi. Nie stawia to nas w zbyt dobrym świetle.
.
W całym filmie szkoda tylko roli Daniela Craiga (znanego wszystkim jako Bond z ostatnich dwóch części), ponieważ spisał się świetnie. Nikt by nie przypuszczał, że ten wrażliwy człowiek to taki twardy Bond, James Bond.
.
Podsumowując, film na pewno dobry. Zasługuje na obejrzenie. Jest mocny i pokazuje wiele faktów. Czy więcej fałszywych niż prawdziwych? To pozostawię już bez odpowiedzi. Wiem jednak, że dobrze się dzieje, że coraz więcej ekranizacji pokazuje, że poza Ameryką również działy się straszne dzieje. Ciekawe tylko, czy w Ameryce znajdą się przeciętni ludzie, potencjalni widzowie, których losy filmowe, a co za tym idzie autentyczne, w ogóle obejdą. Przecież Europa słowiańska jest ?gdzieś tam, w Europie?, jeśli już wiedzą, że w ogóle istniały takie kraje jak Białoruś czy Polska.