[singlepic id=9 w=320 h=240 float=left] To nie tak jak myślisz, kotku można by nazwać typowym ?czeskim filmem?, gdzie nic nie wiadomo i nic nie jest jasne. To bezpretensjonalna polska komedia. Od początku należy jednak sprostować zapowiedziowe slogany typu ?wojna płci po polsku? lub ?romantyczna bombonierka?. Tak to jest, cały film oparty jest na kłamstwie, to i zapowiedzi będą
producenci chyba bez kłamstwa żyć nie potrafią.Oczywiście owy film wcale nie odzwierciedla trailerów, co nowością w polskim kinie nie jest. Poza tym, że film ten z walką płci nie ma nic wspólnego, niewiele ma również z romantyczności.
Dobrą zabawę zapowiadają aktorzy. Frycz, Figura, Kot. Hm. Może tę dobrą zabawę tylko Kot
Niestety, Frycz jak zwykle w swych filmach gra znudzonego, podstarzałego pana. Figura już dawno chyba zapomniała, że do najmłodszych nienależy i seksbomba już z niej nie będzie. Na szczęście Kot trochę nadrabia, bo ten, jak niewielu potrafi przybrać przeróżne maski i każdym filmie pokazać się inaczej.
To może parę słów o fabule. Maria jest zdradzana przez swojego męża. Postanawia tego faktu nie zostawić i zemścić się. Wybiera się ze swoim kochankiem Bogusiem (którego gra właśnie Kot) do Grand Hotelu w Sopocie. Dziwnym trafem składa się, że akurat owy mąż już się tam znajduje z powodu zjazdu lekarzy. Przy okazji spędza miłe chwile z pielęgniarką Dominiką. Zbieg okoliczności sprawia, że wszyscy oni dostają pokoje obok siebie. Okazuje się, że pan Boguś, kochanek żony, nie jest taki niewinny i poszukuje go policja.
Isotną rolę pełni również asystent pana doktora – Bazyl, który wprowadza do filmu wiele śmiesznych scen. Następnie pojawia się jego narzeczona, jej ojciec, bandyta, dr Żmijewski, a całą sprawę obserwuje dyrektor hotelu.
Wszystkie te osoby i nieporozumienia sprawiają, że produkcja Kryńskiego staje się jedną wielką komedią pomyłek. Co chwilę mamy do czynienia z absurdem. I przez to właśnie jest śmieszna.
Nie można bynajmniej zarzucić tej komedii wysokiej półki ani wymagania skupienia, ponieważ film jest wręcz banalny i prosty. Tylko właśnie dlatego tak zabawny. Oliwy do ognia dolewa postać Bazyla, którego gra Borusiński znany wszystkim z kabaretu Mumio. To własnie on wprowadza ten charakterystyczny, abstrakcyjny humor.
Niestety, film nie może się poszczycić ambitną muzyką, która jest wręcz tandentna. Bardziej wymagający widz czuje się bardzo zawiedziony kiczem ?To nie tak jak myślisz, kotku?.